← Wróć do archiwum

Wzmianki historyczne · Karta archiwalna 002

Szpieg

Dodano: 2026-07-28

Szpieg
W początkach lat dwudziestych XX wieku zakłady Mechaniczne E. Plage i T. Laśkiewicz stały się jednym z głównych dostawców dla polskiego lotnictwa. Niestety, produkowane tam na włoskiej licencji samoloty Ansaldo ulegały tak częstym awariom, że w wojsku szybko zyskały miano „latających trumien”. Do najgłośniejszej tragedii doszło w kwietniu 1922 roku, kiedy to nad lubelskimi łąkami zginęli oblatywacze: chorąży Józef Ryba i sierżant Wiktor Górski. Winą za liczne katastrofy początkowo obarczano wady włoskich projektów silników oraz brawurę samych pilotów. Tyrański przerywa milczenie Sprawa przybrała niespodziewany obrót, gdy w 1924 roku prasa, w tym „Nowa Ziemia Lubelska” i „Ilustrowany Kurjer Codzienny”, zaczęła pisać o możliwym sabotażu w fabryce. W centrum wydarzeń znalazł się pracujący w lubelskich zakładach monter czeskiego pochodzenia – Józef Tyrański. Mężczyzna ten zgłosił się do wojskowej komisji kontrolnej, wskazując na liczne usterki i celowe fuszerki przy produkcji silników. Według relacji Tyrańskiego, wady miały wynikać z pośpiechu robotników, którzy niestarannie wykonywali swoje zadania, aby uzyskać wyższe premie finansowe. Zeznania montera wywołały burzę, zmuszając władze wojskowe i administracyjne do wszczęcia oficjalnego śledztwa. Szpieg vel Gebauer Prawdziwe oblicze rzekomego demaskatora wyszło na jaw znacznie później, nadając tej historii wymiar rasowego thrillera. Z historycznych analiz wynika, że Józef Tyrański posługiwał się fałszywą tożsamością i funkcjonował również jako Gebauer. W rzeczywistości był to agent czechosłowackiego wywiadu, który z powodzeniem zinfiltrował polski przemysł zbrojeniowy w newralgicznym momencie jego budowy. Praca na stanowisku mechanika w kluczowych zakładach lotniczych dawała mu doskonały dostęp do tajemnic technologicznych II Rzeczypospolitej. Demaskator czy sabotażysta Odkrycie prawdziwej tożsamości czeskiego agenta stawia jego dawne zeznania w zupełnie nowym świetle. Otwartym pozostaje pytanie, czy zadaniem Tyrańskiego była wyłącznie cicha inwigilacja fabryki Plage i Laśkiewicz, czy też prowadził on aktywny sabotaż. Wskazywanie przez niego na błędy innych robotników mogło być sprytną zasłoną dymną, mającą na celu odwrócenie uwagi śledczych od jego własnej, dywersyjnej działalności przy silnikach Ansaldo. Mimo upływu lat, historykom nie udało się jednoznacznie rozstrzygnąć, ile z lubelskich katastrof było faktycznym wynikiem wadliwego projektu, a ile celową robotą Józefa Tyrańskiego.

Źródło zweryfikowane

← Wróć do archiwum